Wróć do listy

Minimalizm jako styl życia

Kiedy czujemy się naprawdę szczęśliwi? Na pewno wiele czynników ma na to wpływ. Jednak to, co znacząco może przyczynić się do podniesienia jakości naszego życia to minimalizm.

Minimalizm życia, to świadoma rezygnacja. Z czego? Z rzeczy, które gromadzimy w sensie ilościowym, na rzecz pozostawienia przedmiotów: podstawowego/niezbędnego użytku, sentymentalnych, bądź pięknych dla nas. To też porządek, dosadnie mówiąc, w sferze znajomości, relacji, jak też zachowanie higieny przestrzeni wokół nas. To również wprowadzanie harmonii w naszych celach życiowych, planach.

Odnosząc się do rzeczy, które gromadzimy, ważna jest tu kwestia stosunku ilości do jakości, ponieważ w dzisiejszych czasach mając dostęp w zasadzie do każdego produktu, kupujemy dużo nie patrząc zbytnio na kluczową potrzebę i moment jej zaspokojenia.

Ile nam potrzeba do życia? No właśnie. W minimalizmie życia chodzi o to by zadawać pytania. By nie wpadać w pułapkę bezrozumnego konsumpcjonizmu, ale by zastanowić się co jest potrzebne i dlaczego. W którym momencie to co posiadam, bądź pragnę posiadać w sensie materialnym zaczyna nade mną dominować prowadząc może...w ułudę szczęścia?

Minimalizm to podążanie w kierunku filozofii opierającej się na umiejętnym wyborze rzeczy, które są potrzebne, które lubimy, które mają dla nas wartość pamiątkową i które uważamy za piękne. W naszej przestrzeni powinny się znajdować rzeczy, z którymi czujemy się dobrze, w których lubimy chodzić, przy których czujemy się radośni. Jednocześnie warto pozbyć się tych zbędnych przedmiotów, które „są bo są”, z których nie korzystamy, bądź używamy rzadko i tylko zajmują miejsce, np. w naszej szafie – z zupełnie niewiadomych powodów.

Oczyszczając swoją przestrzeń, oczyszczamy swój umysł. Mówiąc o oczyszczaniu przestrzeni wokół siebie mówimy nie tylko o rzeczach, ale również  ludziach i relacjach z nimi. Zastanówmy się, przy których ludziach czujemy się źle, przy których brakuje nam energii, przy których popadamy w energetyczny dołek. Pomyślmy, z którymi ludźmi lubimy przebywać, przy których czujemy się luźno, po prostu ok, którzy są dla nas ważni i które osoby chcemy mieć przy swoim boku, bo są dla nas wartością, lubimy je, bądź kochamy.

Mówiąc o minimalizmie nie chodzi o biedowanie, czy o ascetyczny styl życia. Chodzi jedynie o intencjonalne decyzje dotyczące nas samych i o zachowanie porządku wokół nas – higienę w szafie, komputerze, torebce, wszędzie tam gdzie jesteśmy i z czym/kim obcujemy. Chodzi o świadome wydawanie pieniędzy, o budowanie uważnych relacji, w których zważamy na wypowiadane przez nas słowa i wykonywane gesty, jak też na byciu uważnym odbiorcą drugiej osoby. To nie sztuczność, a uwaga, a dzięki uwadze naradza się jakość.

Minimalizm jest jak sitko – przesiewamy nasze oczekiwania, potrzeby, cele, motywacje, wartości, pozbywając się tego, co blokuje naszą życiową moc. Bo to co zostaje w sitku, to esencja nas, ja, o którą chcemy zadbać. A to co spadło do garnuszka pod sitkiem okazało się być niepoddaną wcześniej analizie rutyną wykonywanych czynności, czy posiadania rzeczy dla samego ich posiadania. Minimalizm jest zatem sztuką dochodzenia do esencji siebie, poprzez przeglądanie własnego życia, pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy, zakłócających nasz spokój relacji, jak i usuwanie z własnego pola nadmiaru elementów.

Życie się zmienia, a my w rzece życia dajmy ponieść się tej wodzie, ale obserwujmy, reagujmy, myślmy, by móc doświadczać w pełni siebie. Nie ma innej drogi wzrostu niż świadome reagowanie na siebie, swoje potrzeby i świat który dzieje się wokół nas. Sztuka minimalnego życia to wybór, by w świecie konsumpcjonizmu i materializmu postawić na jakość, a nie szybkość i ilość. To alternatywa bardzo wartościowa, która może wręcz porazić szczęściem.