Wróć do listy

Czym jest kompulsywne objadanie się?

Uzależnienie od jedzenia. Kompulsywny znaczy „wykonywany pod wpływem niedającego się opanować wewnętrznego przymusu”. Jest to zaburzenie odżywiania, w którym zachwiana jest równowaga pomiędzy odczuwaniem głodu, a faktycznym momentem jego zaspokojenia. Zaburzenie to dotyczy stricte aspektu emocjonalnego, a nie fizjologicznego, bo celem nie jest odżywienie ciała, ale przeżucie emocji, z którymi sobie nie radzimy, których nie rozumiemy.

Jesz wszystko kolejno co wpadnie w rękę. Otwierasz lodówkę, szafki ze słodyczami. Jeśli nie ma tego co chcesz, idziesz do sklepu i kupujesz to na co masz ochotę. Czujesz podekscytowanie, wolność, bo pozwolisz sobie na tyle przyjemności, tyle dobroci. Oczywiście tylko ten jeden raz, a potem dieta. Zaczynasz czuć szczęście, a poczucie winy odpychasz od siebie. Mówisz sobie, że przecież przez noc nie przytyjesz. Niemalże z namaszczeniem przygotowujesz produkty, które zaraz zjesz, by po chwili, gdy już uczta rozpoczęta, stracić nad sobą kontrolę. Nie patrzysz już jak jesz, czy ładnie to wygląda, schludnie. Po prostu zaczynasz pochłaniać więcej, szybciej, bez opamiętania, bez przystanku stop. Nie czujesz głodu, nie czujesz sytości, chcesz zajeść coś, co nie daje ci spokoju.

W trakcie jedzenia narasta poczucie winy. Z sekundy na sekundę czujesz i widzisz jak tyjesz, jak powiększa się tłuszcz na nogach, brzuchu, twarzy, jak stajesz się większa/większy. A jednak nie możesz przestać jeść, bo wiesz, że jak już przestaniesz, to koniec dobroci, szczęścia i zacznie się okres głodówek, wyrzeczeń. Kiedy już nie ma co zjeść, a ty czujesz, że zaraz pękniesz, zaczyna się bombardowanie głowy myślami: „ty tłusta świnio! spójrz teraz na siebie w lustro”. Twój niepokój i autoagresja narastają, ale myślisz sobie: zwymiotuję, spokojnie, wezmę jakiś proszek na przeczyszczenie. Nie będzie źle.

Jedzenioholizm. Uzależnienie od jedzenia. Czujesz się dobrze? Celebrujesz moment idąc jeść. Czujesz się źle? Idziesz pocieszyć się jedzeniem. Jedząc przechodzimy w stan transu, najczęściej konsumujemy w samotności. Ale nie tylko. Zabieramy jedzenie do pokoju jeśli nie zjemy tyle, ile chcemy przy domownikach, czy znajomych – ze wstydu, że jemy za dużo. Konsumujemy w aucie, za rogiem sklepu, w drodze do pracy, szybko, cokolwiek jest. A najlepiej jak jest coś dobrego, co lubimy. Jedzenie, które przeradza się w objadanie i w końcu, dosadnie mówiąc, obżarstwo, rozładowuje napięcie, które trzymasz w sobie. To chorobliwe, niekontrolowane, kompulsywne jedzenie przynosi ci ulgę psychofizyczną. Ale pochłania cię tym samym w spiralę problemu. Uzależnienie od jedzenia to twój nałóg. Pod wpływem konsumpcji czujesz przyjemność, ulgę i to są właśnie te niewidzialne kajdany ułudy szczęścia.

Stres mniejszy czy większy, chęć relaksu po długim dniu, nieważna jest przyczyna. Narasta w nas chęć odreagowania. A jedzenioholizm, podobnie jak alkoholizm czy narkomania stają się szybkim antidotum na chęć odprężenia. Nie są konstruktywnymi, a przede wszystkim zdrowymi sposobami radzenia sobie z własnymi emocjami. Ale są prostym środkiem do celu jaki chcemy osiągnąć – czyli do ulgi. W pewnym momencie i tak spotka nas ślepy zaułek, w którym poczujemy, że nie możemy już tak dalej i że potrzebujemy pomocy.

Jest to poważne zaburzenie,  z kórego można wyjść obronną ręką. Wpierw jednak odpowiedz na poniższe pytania i sprawdź czy rzeczywiście omawiany problem może dotyczyć ciebie.

Kwestionariusz:
Czy jesteś jedzenioholikiem? Spróbuj odpowiedzieć sobie na poniższe pytania:

1. Czy urządzam sobie uczty bez szczególnego powodu, jedząc czasem aż do momentu, gdy czuję się „napchany” lub wręcz chory?
2. Czy jem umiarkowanie w towarzystwie innych, aby później „dopchnąć” w samotności?
3. Czy sięgam po jedzenie, gdy jestem pod wpływem intensywnych emocji – zarówno przyjemnych, jak i nieprzyjemnych?
4. Czy kiedykolwiek próbowałem kontrolować wagę ciała poprzez stosowanie środków przeczyszczających lub moczopędnych, tabletek i zastrzyków odchudzających, nadmiernych ćwiczeń fizycznych, prowokowanie wymiotów lub uciekanie się do interwencji medycznych (w tym również chirurgicznych)?
5. Czy podejmuję próby kontroli wagi poprzez głodówki lub drastyczne ograniczanie ilości przyjmowanego pokarmu?
6. Czy odczuwam potrzebę bezustannego żucia, picia płynów lub wkładania czegoś do ust – jedzenia, gumy do żucia, pastylek miętowych, cukierków?
7. Czy kiedykolwiek zjadłem jedzenie przypalone, zamrożone, zepsute, wyjęte ze śmietnika lub wzięte bezpośrednio z półki w sklepie?
8. Czy istnieją pokarmy, w przypadku których po zjedzeniu pierwszego kęsa nie jestem w stanie powstrzymać się przed dalszym jedzeniem?
9. Czy zdarzyło mi się kiedykolwiek stracić kilogramy, dzięki diecie lub „utrzymywaniu kontroli” przez pewien czas, tylko po to, by zaraz potem zacząć objadać się w niekontrolowany sposób i /lub przybrać ponownie na wadze?
10. Czy zbyt dużo czasu zajmują mi rozmyślania o jedzeniu, dywagacje czy i co zjem, planowanie kolejnych diet lub ćwiczeń fizycznych, bądź liczenie kalorii?

Jeśli na większość z tych pytań odpowiedziałeś tak, możliwe jest, że jesteś na drodze do uzależnienia od jedzenia lub już ten problem Ciebie dotyczy.

Próbując samemu poradzić sobie z niekontrolowanym jedzeniem, wiedz, że może być to trudne. Twój wysiłek nadal będzie skupiał się na próbach niejedzenia, kontroli jedzenia, a nie o to chodzi. Należy wyzwolić się z objadania, ale tym samym pozwolić sobie na jedzenie bez wyrzutów sumienia. To nie jest skomplikowane, tak jak może się wydawać, ale w niektórych przypadkach bez psychoterapii, może to być trudne do osiągnięcia. Psychoterapia może pozwolić w wyzwoleniu i zrozumieniu swoich emocji, które ukrywają się za jedzeniem. Bowiem to one Tobą kierują i kluczowe jest przejęcie nad nimi kontroli.

Najpierw jednak, spróbuj kilku technik, które możesz wypróbować w każdym momencie, kiedy poczujesz, że chcesz zawalczyć o siebie:

1. Odrocz moment sięgnięcia po jedzenie. Zastanów się czy naprawdę jesteś głodny? Poczekaj  kiedy naprawdę poczujesz głód. To przełożenie momentu sięgnięcia po jedzenie nie rozwiązuje problemu, ale to zawsze świadomy krok ku zdrowiu. Możesz w tej przerwie wypić szklankę wody, buduj wiedzę o sobie, zatrzymuj się nad swoim zachowaniem i analizuj je, w ten sposób poznajesz siebie i budujesz samoświadomość.

2. Rozpoznaj głód: czy jesteś naprawdę głodny, czy zestresowany, a może znudzony? Możesz spróbować odwrócić swoją uwagę od jedzenia i zająć się czymś (hobby, sprzątanie, spacer).

3. Bardzo przydatną techniką może okazać się spisywanie swoich myśli w trakcie, kiedy intensywnie zaczynamy myśleć o jedzeniu. Jaka jest nasza motywacja do sięgnięcia po jedzenie, jakiego typu słowa pojawiają się w naszej głowie, jakie uczucia w ciele dominują? Zapisz je, przeczytaj i spróbuj przeanalizować, zracjonalizować, zamiast impulsywnie czynić krok w kierunku lodówki.

4. Jakiego typu usprawiedliwienia pojawiają się w twojej głowie w trakcie jedzenia? Częste z nich to: Zjadłam już dziś ciastko, to i tak na dziś już wszystko stracone, mogę jeść dalej; Od jutra zacznę dietę, dziś jeszcze sobie pozwolę; itd. Daj sobie chwilę czasu na przyjrzenie się tym myślom i powiedz im STOP. Powiedz do siebie: to nieracjonalne co się dzieje, chcę zawalczyć o swoje dobro już dziś i teraz! To jedynie "głód hedonistyczny", a nie fizjologiczny. Masz nad nim zupełną kontrolę.

Jedzenie od zawsze służyło nie tylko celom zaspokojenia głodu, ale również zbliżało społecznie. Obiad rodzinny, lunch z przyjaciółką. Akt jedzenia służy również celom zaspokojenia bliskości, budowania relacji. Jedzenie naprawdę może pozostać przyjemnością, a nie udręką pod hasłem „dieta albo obżarstwo”. Złoty środek, balans w życiu, tego szuka nasze świadome wnętrze by czuć radość w czystej postaci. Tylko od Ciebie zależy, czy zechcesz go odnaleźć w sobie.